Wracam do "Budy"...

Uniwersytet Trzeciego Wieku... Cóż to za dziwadło..??

Z jednej strony miła dla ucha nazwa uczelni, a z drugiej .. hmmm !! Czy zewsząd musi mnie bombardować informacja, że nie jestem już zgrabnym, zdrowym i ślicznym dziewczęciem z ukrytą pod ciemnymi , długimi lokami - głową pełną zwariowanych pomysłów ..? Że moje różowe okulary , które były przez lata bezpiecznie zadomowione na moim ślicznym nosku... wraz ze mną odeszły na zasłużoną emeryturę...?

Młodość..! Gdzie jesteś..? Cóż... teraz można cie znaleźć jedynie na nadgryzionych zębem czasu - starych fotografiach ...

A może powrót do szkolnej ławy da złudne poczucie zatrzymania a nawet cofnięcia się galopującego czasu..??


środa, 1 kwietnia 2015

48- Dzień otwarty- II L.O.

Dziś światowy dzień kłamstwa ale to, co działo się w II L.O. w Sopocie - działo się naprawdę...

W piwnicznej izbie panował półmrok przesiąknięty mroczną muzyką...
Gospodarzem był sam  Harry Potter ...który osobiście nie raczył pomóc w ogarnięciu tego chaosu. Tak więc cała robota spadła na barki  Zakonu Feniksa- czyli nasze... w składzie: Mag głównodowodzący, starzyzna zakonna no i nowicjat, (czyli seniorki i pierwszaki).


Na stołach zabawy, zagadki i gry... a także słodki poczęstunek.
 Mugole napływali bez przerwy, chociaż aby wejść, trzeba było poddać się  testowi cioci Dany,  która strzegła wejścia...jakby co, to miała do pomocy asystentkę Asię , czarodziejkę z wzrokiem pogodnym i ostrymi  pazurkami .
Czarodzieje mieli ręce pełne roboty...
Trzeba było zachęcać, częstować, robić foty, ale i klątwę jakąś mieć pod ręką, (ot tak, na wszelki wypadek)...

 Ja podczepiłam się do kart Dixit  przy stole Agaty i tam próbowałam załapać o co w nich chodzi...
 Nie zakumałam, więc jako wiedźma doświadczona i podstępna- wprowadziłam własne zasady i o  dziwo- zaskoczyło... a na dodatek- nikt nie protestował...
 Kolorytu dodawali uczniowie liceum, którzy korzystając z faktu, że szkoła została postawiona na głowie- przyszli w przeróżnych przebraniach...
Jeśli masz odwagę, kliknij w fotkę poniżej a sam się przekonasz..


Około 13-ej  magia prysła, gdyż trzeba było zbierać graty, losować nagrody dla tych, którzy swe kupony wrzucili do Czary Ognia...
Potem padło hasło : "No to sprzątamy"..! więc szybko przypomniałam sobie, że na mnie czas,
bo przecież mam zupę na gazie i  zostawiłam włączone żelazko...
No i tyle mnie widzieli...

Wychodząc zajrzałam jeszcze do jednej z klas,  a tam pani Lidia Dysarz i podróżnik Daniel M. pokazali, że u nich było lepiej.. Oni mieli  TRUPA... !

 A z pracowni chemicznej podprowadziłam rosnącego potwora....




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz