Wracam do "Budy"...

Uniwersytet Trzeciego Wieku... Cóż to za dziwadło..??

Z jednej strony miła dla ucha nazwa uczelni, a z drugiej .. hmmm !! Czy zewsząd musi mnie bombardować informacja, że nie jestem już zgrabnym, zdrowym i ślicznym dziewczęciem z ukrytą pod ciemnymi , długimi lokami - głową pełną zwariowanych pomysłów ..? Że moje różowe okulary , które były przez lata bezpiecznie zadomowione na moim ślicznym nosku... wraz ze mną odeszły na zasłużoną emeryturę...?

Młodość..! Gdzie jesteś..? Cóż... teraz można cie znaleźć jedynie na nadgryzionych zębem czasu - starych fotografiach ...

A może powrót do szkolnej ławy da złudne poczucie zatrzymania a nawet cofnięcia się galopującego czasu..??


środa, 2 kwietnia 2014

33- Dzień nieco inny...

Dzisiejszy "dzień otwarty" w II L.O. w Sopocie był szalony i kolorowy...
Po korytarzach snuły się postaci  z historii, legend, filmów... chyłkiem minęła mnie złota kosmitka  i śliczna Hinduska w błękitnym sari...  Dwie egzotyczne  spódniczki z  "trawy" zaszumiały  zbiegając ze schodów......

Przemysław S. przedstawił mnie młodzieńcowi wyglądającemu jak przeciwnik  Batmana, do którego po chwili  dołączył drugi magik- i oboje za pomocą kart i metalowych kółek - zrobili mnie na cacy...



 Plątający się przy  umundurowanej dziewoi srogi Wiking,  wytłumaczył mi,  dlaczego jeszcze nie  posiada rogów, a pod koniec mojej tam wizyty- spotkałam Jezusa...


Najbardziej zaskoczyło mnie, gdy jedna z uczennic rozpoznała moją skromną osobę  stwierdzając, że zagląda na mojego bloga...
 Dobrze wiem, kto jest tego sprawcą..!




W klasie polonistycznej  zostałam poddana  obróbce cyfrowej  w wyniku czego -wylądowałam na plakacie filmowym,  z którego wygryzłam Angelinę Jolie.
Wraz ze mną, jeszcze trzy osoby zostały poddane tego rodzaju torturom... (Dana całująca Brada Pitta, Teresa  zwiedzająca Rzym z jakimś sławnym aktorzyną i bliżej nie znany mi Roman)


  Na ekranie wyświetlały się fotografie z Peru, Turcji i innych miejsc, gdzie pozostawił ślady swych stóp -  podróżnik p. Daniel M.
 Już wcześniej   (dokładnie rok temu),  dzięki niemu, miałam okazję przewędrować przez Ukrainę, którą udokumentował...
(patrz post  http://mojuniwerek.blogspot.com/2013/09/16-wiosenna-galeria-sztuki.html )

 Dzisiejszy dzień był jednym z nielicznych, kiedy czułam się jak w czasach, gdy sama byłam uczennicą z tarczą na rękawie i  białym kołnierzykiem przy satynowym fartuszku...
Dziękuję Ci Przemysławie, że dajesz nam możliwość wejścia raz na jakiś czas w inny świat.
Wprawdzie metryki nie oszukamy, ale w duszy robi się jakoś młodziej i radośniej...



 Hiszpański kącik  na korytarzu liceum im. Bolesława Chrobrego...

3 komentarze:

  1. Pracować z Panią to największa przyjemność! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy :)) - Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Miły komentarz jest lepszy niż czekolada z orzechami...!
    Dziękuję ...!!

    OdpowiedzUsuń